sobota, 2 lutego 2013

Inhalacje...

Tak jak już wcześniej pisałam, w czwartek kaszel nie dawał Patusi spokoju ani na chwilę.
M poszukał trochę w necie, podpytał "dr. Google" i stwierdziliśmy że może by spróbować inhalacji.
I to był strzał w dziesiątkę.
Ale od początku..........
Jak już doszliśmy do wniosku, że może by spróbować tych inhalacji, zadzwoniliśmy jeszcze do naszego pediatry, z pytaniem co on o tym sądzi? Poparł ten pomysł i  na początek kazał inhalować samą solą fizjologiczną 3 razy dziennie po 5 -10 min.
Następnie zaczęło się  poszukiwanie sprzętu do inhalacji. Na szczęście M przypomniał sobie że koleżanka z pracy posiada takie  "cudo", więc poszedł do niej po prośbie no i się udało:) Inna koleżanka słysząc jaki mamy problem, powiedziała M że jej dziecko tez niedawno miało taki  kłopot i że ma ona jeszcze leki przeciwkaszlowe do inhalacji. Wiec w razie gdyby były nam potrzebne, może je nam odstąpić :)
Niestety, inhalacje z samej soli nie dała pożądanego efektu :(  Tysia kasłała ciągle i nieustannie.
Około godziny 21:00 położyliśmy ja spać, ale niestety jej odpoczynek nie trwał długo bo zaraz obudził ja ten cholerny kaszel. W akcie desperacji ponownie zadzwoniliśmy do naszego lekarza. Powiedzieliśmy mu wszystko co i jak, poinformowaliśmy że mamy dostęp do leków inhalacyjnych, podaliśmy nazwy i zapytaliśmy czy możemy podać je naszemu dziecku.
Pan doktor posłuchał jeszcze przez tel. jak ona kaszle, i stwierdził...... Tak proszę podać te leki. A wiec M wpakował się do auta i pognał do koleżanki po wcześniej zaproponowane leki.
I to było nasze wybawienie !!!!!
Około godziny po podaniu, mała zasnęła od czasy do czasu lekko pokasłując.
Spała tak do 4 rano, po czym znowu obudził ja kaszel. Ponownie zrobiliśmy jej wtedy inhalację i dziecko znowu zasnęło błogim snem. Po tej wyczerpującej dla nas, ale w szczególności dla Patki nocy, mała obudziła się  dopiero o 11:30, a kaszel ........... jeszcze czasami się pojawia, ale w porównaniu do tego co działo się w czwartek to tzw. pestka.
Oczywiście nadal się inhalujemy, i planujemy zakup takiego "cudeńka" bo na prawdę pomogło nam ono przeogromnie.


4 komentarze:

  1. Ojej bidulka.
    Ale super, że pomogło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedactwo... Dobrze miec taka koleżankę.. Cieszę sie, ze znalezliscie sposob na kaszelek..:)

    OdpowiedzUsuń
  3. My też inhalujemy tak chłopców a nawet... siebie. Choć nam pomaga ta sól, a dla dorosłych to czasem dwie krople "Amolu" i działa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. My stosujemy nebulizacje od 3 lat. Majka zaczęła nam chorować jak skończyła rok. Od tamtego czasu nie rozstajemy się z nebulizatorem.Przy kaszlu i wszelkich chorobach jest dla nas i dla niej wybawieniem(teraz dla synka:))Korzystamy nawet, gdy zaczyna się infekcja np.lekki katar, wtedy sól fizjologoczna 3x dziennie pomaga!
    Życzę zdrowia dla Patusi!

    OdpowiedzUsuń